
Czwartkowe kino festiwalowe rozpoczynające tak naprawdę trzecią edycję festiwalu Boogie Brain przyciągnęło na Zamek Książąt Pomorskich tłumy miłośników dobrego kina.
Filmowa rozgrzewka, tradycyjnie już z czasowym poślizgiem, rozpoczęła się w kameralnym kinie "Zamek". Niewielka pojemność tego kina, bo ok 50 miejsc, sprawiła, że chętnych do obejrzenia filmów było więcej niż kino mogło pomieścić a wyświetlane tam filmy były nie byle jakie.
"One Man In The Band" otwierający filmowy meeting to opowieść o jednoosobowych, ludzkich orkiestrach, często niesłusznie zaliczanych do tej samej kategorii co typowi uliczni grajkowie. Wykonawcy posługują się organami, syntezatorami, mechanicznymi bębnami, gitarami, therminami. Wszystkim tym posługują się "na raz". Często sami są też pomysłodawcami swojego muzycznego sprzętu. Jedno-osobowe-ludzkie-orkiestry podróżują pociągami lub dziwnymi samochodami, występują w szemranych klubach, zadymionych barach lub na obskurnych festiwalach. Jak mówi bohaterka filmu, Ninki V., "Może nie jest to normalne, ale właśnie to jest prawdziwe życie".
Kolejny z obrazów, to "It Might Get Loud" - zapis punktu widzenia trzech wirtuozów, należących do trzech różnych pokoleń, pozwala zbliżyć się do nich osobiście i odkryć jak tapicerowi z Detroit, sesyjnemu muzykowi i malarzowi z Londynu oraz siedemnastoletniemu uczniowi z Dublina udało się wydobyć z gitary elektrycznej unikatowe brzmienia i wejść do panteonu gwiazd. W podróżach z Jimmym Pagem, The Edgem i Jackiem Whitem do ważnych miejsc z ich przeszłości wywiązują się niecodzienne rozmowy.
Po projekcjach tych dwóch filmów Kino Festiwalowe przeniosło się na duży dziedziniec zamku, gdzie już w znacznie przyjemniejszych warunkach, na świeżym powietrzu filmy oglądało w sumie kilkaset osób. Tu również pierwszy seans rozpoczął się z znacznym opóźnieniem, lecz mimo to cierpliwość zgromadzonej publiczności została nagrodzona projekcją znakomitego filmu "Boso, ale na rowerze" - oryginalna kombinacja tragikomicznego romansu, czarnego humoru i zimnego cynizmu, połączonego z klimatem muzyki Roya Orbisona. Film przepełniony komizmem połączonym z absurdem i sarkazmem.
Filmowy wieczór zakończył pokaz filmu "Ex Drummer", który zdobył Nagrodę Specjalną Jury na Warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w 2007 roku. "Ex Drummer" to adaptacja powieści słynnego pisarza z Flandrii, Hermana Brusselmansa. Trzej upośledzeni muzycy z przedmieść Belgii – sepleniący wokalista, basista ze zdrętwiałą ręką i przygłuchy gitarzysta – poszukują perkusisty do swojej punkowej kapeli.
Można śmiało powiedzieć, że Kino Festiwalowe Boogie Brain zakończyło się pełnym sukcesem a repertuar wyświetlanych filmów okazał się w pełni trafiony. Przy kolejnych tego typu seansach w ramach festiwalu Boogie Brain, warto jednak popracować nad sprawniejszą organizacją, aby każdy z filmów wyświetlany był o wyznaczonej godzinie a pierwsze dwa pokazy filmów przenieść z kina "Zamek", które mówiąc kolokwialnie "nie wyrabia", na jeden z zamkowych dziedzińców.
Data publikacji: 2010-07-23