Tegoroczne
Berlin Music Days i festiwal
Fly BerMuDa zakończone. W tym roku odbyła się trzeci edycja berlińskich dni muzycznych oraz druga edycja festiwalu, który wieńczy cykl poprzedzających go imprez. Odbywały się one w najlepszych berlińskich klubach takich jak:
Cassiopeia,
Chez Jacki,
Solar,
LFO,
Tresor czy
Watergate. Od środy 2 listopada do piątku 4 lista opada wystąpili tacy artyści jak: Barbara Morgenstern, Gudrun Hut, Smash TV, M.A.N.D.Y., Snuff Crew, Tanith, AudioFly, Tapesh, Tiefschwarz, &Me, tigerskin, Daniele Papini, Falko Brockspier, Beroshima, Metope, Ellen Allien, Kiki, Chime czy Thomas Muller.
Fly Bermuda
Festiwal rozpoczął się o godzinie 20-tej. Na scenach pojawili się
Sebo K (w hangarze pierwszym) i
Marco Resmann (w hangarze drugim). Pierwszy hangar rozbrzmiewał w rytmach house, w tym samym czasie w hangarze drugim królował minimal. Tam tez nastąpiło półgodzinne przesunięcie.
Około godziny 22:30 w hangarze drugim pojawił się
Oliver Koletzki i jego małżonka
Fran. Występ nie był ani typowym setem, ani live actem. Oliver grał różne utwory. Fran śpiewała głownie do utworów z płyt
"Großstadtmärchen" i
"Lovestone". Ciekawostką jest, ze wokalistka wystąpiła w kreacji która wydawała się być suknią ślubną. Nie jest bowiem tajemnicą, że Oliver i Fran nie tak dawno zostali małżeństwem. Set Olivera obfitował w wiele skocznych tech-house'owych kawałków, a piosenki zaśpiewane przez Fran, sprawiły, że występ miał wyjątkową atmosferę.
O 23:30 w pierwszym hangarze pojawili się
Lexy & K-Paul. Ten występ na pewno zapamiętają Ci którzy na nim byli. W secie nie zabrakło nowych produkcji, jak i utworów z wcześniejszych płyt, nawet tych w stylu techno-electro. Mniej więcej po 20-minutach na scenie pojawił się niemiecki raper
Marteria, który gościnnie pojawił się na ostatnim krążku formacji zatytułowanym
"Psycho". Jego żywiołowe zachowanie na scenie rozgrzało publiczność do czerwoności. Dodatkowo okazało się, że w tym dniu swoje urodziny obchodzi K-Paul. Nie mogło więc zabraknąć pasującego idealnie na taka okazję "Happy Birthday", które zostało odśpiewane przez zgromadzoną publikę i Marterię. Podczas występu rapera chłopaki zagrali pochodzący z ostatniego krążka utwór "Roboter', w którym raper gościnnie wystąpi oraz wersję Lexy'ego i K-Paula jego utworu "Endboss". Ponadto usłyszeć można było takie klasyki jak: "Love me baby", "Ponyboy" czy "Wide Road".
Mniej więcej kwadrans po dwunastej na scenie pojawił się
James Holden. Ten znakomity brytyjski DJ zaserwował bardzo energetyczny trance w stylizacji neotrance, tech-house i minimal. Utworami które wybrał wprowadził publiczność w niezwykle hipnotyczny, momentami oniryczny stan. Nie znaczy to jednak, że set był monotonny i mało energetyczny. Wręcz przeciwnie. Utwory były bardzo energetyczne i sprawiały, że nogi same garnęły się do tańca.
Po Holdenie na scenie pojawił się
Fritz Kalkbrenner. Brat Paula, znany większości z utworu "Sky & Sand", który oficjalnie promował film "Berlin Calling" wystąpił ze swoim własny muzycznym materiałem. Większość utworów jakie grał pochodziły z jego debiutanckiego albumu
"Here Today Gone Tomorrow". Pojawiły się równeż nowe, produkcje. Nie zabrakło też najpopularniejszych utworów artysty, takich jak: "Kings In Exile", "Was Right Been Wrong" czy "Right In The Dark". Co ciekawe ten ostatni kawałek okazał się niezwykle tanecznym numerem, a bass niemalże rozpierał głośniki. Fritz od chwili pojawienia się na scenie wzbudzał entuzjazm publiczności i tak pozostało do końca występu. Niestety Fritz nie śpiewał swoich piosenek, co mogło rozczarować niektóre osoby, które miały ochotę usłyszeć jego głos na żywo. Nie pojawił się również ani "Sky & Sand", ani "Facing The Sun", co było chyba największym minusem tego występu.
Kolejnym artystą który pojawił się na tej samej scenie był
Sven Väth. "Papcio Sven" pokazał, że wciąż jest w formie serwując niezwykle energetycznego seta, w którym dominowały techno i tech-house. W tym samym czasie w drugim hangarze swoje DJ'skie umiejętności prezentowała
Ellen Allien która, podobnie jak Sven, rozgrzała publiczność serwując nowe brzmienia, ukazując w ten sposób różnorodność muzyczną Berlina i że je pozycja na berlińskiej scenie muzyki elektronicznej to nie jest przypadek. Szczególnie mocna była końcówka występu, którą sprawiła bawiących się ludzi w totalną ekstazę.
Po secie Ellen na scenie pojawił się duet
M.A.N.D.Y.. Już od pierwszych brzmień można było przypuszczać, że ten set będzie bardzo energetyczny. Tak właśnie było. Chłopaki od początku nawiązali dobry kontakt z bawiącą się publicznością i niemalże z mistrzowską intuicja wyczuwali nastrój bawiących się ludzi i dobierali perfekcyjnie kolejne utwory w swoim secie. Bez wątpienia muzycznie jeden z najlepszych setów tego wieczora. Po godzinie czwartej w hangarze pierwszym rozpoczął się multimedialny show
Richiego Hawtina Plastikman 1.5. Ze sceny zniknęli bawiący się wcześniej ludzie. Ekran na którym do tej pory były wyświetlane wizualizacje został podniesiony do góry. Pojawiła się metalowa konstrukcja, składająca się z małych kratek. Posłużyła ona jako ekran projekcyjny dla wyjątkowych wizualizacji. Za tą konstrukcją stał Richie Hawtin, który w pewnym sensie sam stał się częścią projekcji wizualnej. Utwory które grał to bardzo industrialny minimal, do którego przyzwyczaił słuchaczy w swoim projekcie Plastikman. Po tym występie w hangarze drugim, na scenie pojawiła się
Magda. Ta, związana wcześniej z labelem Hawtina M-Nus, mające polskie korzenie producentka i DJ'ka zagrała bardzo fajny minimal i tech-house'owy set.
Warto również wspomnieć o wizualizacjach, za które odpowiadali artyści zrzeszeni w grupie
Pfadfinderei. Należy przyznać, że były one zrobione na najwyższym poziomie i doskonale współgrały z muzyka. Warto również wspomnieć o scenie
BeatPort, która cieszyła się duża popularnością, zwłaszcza za sprawa takich artystów jak
Sigha,
Deadbeat czy
Âme. Występy na tej scenie zaczęły się dopiero o godzinie 22.
Podsumowanie
Tegoroczny festiwal bez wątpienia należy do udanych. Zarówno dobór artystów jak i klimat jaki stworzyli na długu zapamiętają uczestnicy imprezy. Warto również dodać, że artyści reprezentowali różne oblicza muzyki klubowej oddając ten w sposób klimat berlińskich klubów, a jak wiadomo Berlin jest jednym z miastem które wyznacza kierunki rozwoju ogólnoświatowej muzyki klubowej, tak więc sam festiwal pokazał międzynarodowe tendencje muzyczne. Poniżej zdjęcia z imprezy:
GALERIA ZDJĘĆ
SlaveNoise
Który set był najlepszy,wywoływał najwięcej emocji i ściskał za serducho?Nie orientujesz się czy będzie można obejrzeć jakąś dłuższą relację i czy były rejestrowane sety?
Dodano: 08:13 15.11.2011 zgłoś nadużycie